8 powodów, dla których warto uczyć się języków

Dlaczego warto uczyć się języków obcych?

Jeśli tymi argumentami nie uda mi się Ciebie przekonać, to już nie wiem, co może zadziałać.

Powiem szczerze. Aż się sobie dziwię, że jeszcze nie pisałem o językach. Szczególnie biorąc pod uwagę, że trochę czasu nad nimi spędziłem – zarówno w roli ucznia, jak i wsparcia z tej drugiej strony.

Do języków warto mieć serce, warto mieć kop do działania, warto widzieć sens. Szkoda, że w większości edukacja nauczyła nas bezrefleksyjnego patrzenia na języki jako kolejnego przedmiotu (drogie dzieci, uczymy się dziś angielskiego, bo taki jest program – i co mi zrobicie?), a nie jako realnej wartości. I te klapki na oczy zostają na długo. W niektórych na całe życie.

A gdyby tak znaleźć naprawdę praktyczne zastosowania języków? Można. I zamierzam to właśnie zrobić.

 

 

Dlaczego warto uczyć się języków obcych?

1. Chcę żyć gdzieś indziej? To żyję gdzieś indziej

Mając głowę na karku, ręce chętne do roboty i język albo kilka w gębie, trochę inaczej patrzysz na świat. Jeśli tutaj nie masz limitów i chcesz nagle zmienić swoje życie, zrobić wakacje od życia na rok albo zostać barmanem na Malediwach (czy ktoś ma wolne miejsce?), po prostu możesz to zrobić. Teraz. Nie muszę narzekać i gnuśnieć.

2.  Te same książki, lepsze wrażenia

Ciężko znaleźć dla mnie większą przyjemność, niż możliwość pochłaniania moich ulubionych książek w oryginale. One zupełnie inaczej pachną, zupełnie inaczej smakują. Dają o wiele lepsze emocje. Tak samo filmy. Seriale. Muzyka. Gry. Jeśli umiesz język, jesteś po prostu niezależny od widzimisię tłumaczy czy niewystarczającej pojemności języka. Jesteś królem słowa i nikt Ci tego nie zabierze.

3. To lepsze, niż staż

To ciekawe, ale w niektórych przypadkach znajomość kilku języków (najlepiej potwierdzona w certyfikatach) jest postrzegana jako niesamowita wartość dodana pracownika, znacznik inteligencji czy pracowitości. Szczególnie, kiedy znajomość tych języków de facto nie jest wymagana w danej pracy plus tych języków nie zna nikt oprócz Ciebie. Ciekawostka – moją pierwsze poważne zaproszenie na rozmowę o pracę w korporacji dostałem głównie za języki. Na resztę przyszedł czas później.

4. Jesteś automatycznie lepszym analitykiem

To może wydawać się dziwne, ale rzeczywiście tak jest. Lingwiści czy osoby rozbijające zdania na formuły, szukający reguł gramatycznych, wyjątków, synonimów, określeń czy miliona innych kwestii związanych z nauką języka są lepszymi analitykami. Lepiej wyciągają wnioski, szukają alternatyw, mają więcej pomysłów i skojarzeń. Wystarczy szczere zainteresowanie i sporo praktyki.  Swoją drogą, przemawia to jednak za uczeniem się języka z głową, a nie tylko przez małpie powtarzanie.

5. Nie bierz iPhone’a, i tak się nie zgubisz

Możesz w tym momencie wyjechać na podróż po świecie. Albo autostopem. Jeśli znasz kilka języków lub umiesz w nich sklecić racjonalne i proste zdania, wartość z każdej wycieczki zwiększa się o jeden. A jeśli zaczynasz się uczyć i z kimś porozmawiasz w świeżym, obcym języku, to duma nie zna granic. Znasz to uczucie?

6. Marzenie o mobilnym życiu

Wiele osób, które znam, marzy o mobilnym życiu. Trzy miesiące w Tajlandii, trzy w Chinach, miesiąc w Polsce – a pracuję zdalnie i nie za bardzo się czymś przejmuję. Szkoda by tylko było, gdybyś uzbierał pieniądze lub stworzył świetny biznes, a później wyjechał i czuł się nie tylko samotny (bo oprócz rodaków nie za bardzo kogoś poznasz), ale i nieporadny (jeśli nadal wierzysz, że przez pieniądze wszyscy zrozumieją Cię lepiej, niż przez słowa, to trochę przykr0). I właśnie, jest jeszcze jedna kwestia…

7. Najlepsze osoby zjawiają się znienacka

Wystarczająco dużo widziałem oryginalnych spotkań, związków przez poznanie kogoś za granicą na ulicy, wieloletnich przyjaźni i ratowania z życiowych tarapatów przez obcych. O jeszcze większej ilości słyszałem. Komentarz jest tylko jeden: głupio by było, gdybyś wyjechał, i poznał najcudowniejszą osobę w swoim życiu po to, żeby móc z nią rozmawiać o kierunkach albo o tym, że lubisz pizzę. Wyobraź to sobie! (Swoją drogą, umiejętność wyrażenia swojej miłości do pizzy w wielu językach też jest bezcenna, zaufaj mi)

8. To uczucie, kiedy…

…nagle potrzebują kogoś, kto zna – powiedzmy – japoński. Bo coś się stało. Bo można dostać świetną pracę. Bo można komuś uratować życie. Bo macie klienta, który jest niechętny do osób, które nie mówią w jego ojczystym języku. I wtedy delikatnie się uśmiechasz, prostujesz się i mówię „o, ja umiem – w czym mogę pomóc?”. A wszystkim opadają szczęki.

 

Jeżeli chodzi o języki, to tutaj jeszcze sporo o nich poczytacie. Kocham je, ale jeszcze bardziej kocham wykorzystywać je na maksimum.

A na razie – życie jest zbyt krótkie, żeby nie umieć przynajmniej kilku języków. A co.

Co Ciebie motywuje do nauki języków? :)

  • Aleksandra

    Super post! Bardzo podobało mi się stwierdzenie iphonie. Sama nie lubię turystów spędzających wakacje z nosem wlepionym w telefon :).
    Ostatnio również podjęłam wyzwanie znalezienia powodów do nauki języków i udało mi się ich znaleźć aż 77 (ale jestem pewna, że jest ich dużo więcej). Myślę, że będą fajnym uzupełnieniem Twojego artykułu :). Pozdrawiam ciepło!
    http://blog.fiszkoteka.pl/77-powodow-ktore-zmotywuja-cie-do-nauki-angielskiego,584/

  • zycie na szpilkach

    Nigdy nie wiadomo gdzie nogi cie poniosą, kogo poznasz, gdzie będziesz pracować. Może się okazać, że twoje dziecko zakocha się we Włochu, a ty nigdy nie dogadasz się z nim ani jego rodzicami. Pogoń za pieniądzem zaprowadzi cię do Norwegii i poza pracą i domem nie będzie nic, bo brak języka w gębie itd itp. Takie niby zwykłe, a jednak niezwykłe sytuacje z życia, w których nieznajomość języka obcego ostro daje się we znaki. Niestety trzeba gadać, ćwiczyć, iść do przodu. U mnie motywacje były, chodziłam do liceum językowego (3 języki obce obowiązkowe), potem doszedł 4-ty język, ale jeśli nie ma okazji do praktyki to niestety człowiek się cofa. Oczywiście, nie jest to wytłumaczenie bo można samemu ćwiczyć, internet na pewno jest pomocny, jednak jeśli nie ma sytuacji, w których dany język można wykorzystać to jest ciężko. W liceum „sprechałam” nieźle, a teraz to wstyd jest mi się odezwać po niemiecku. Z hiszpańskim też mogłoby być lepiej. Dobrze, że pod prysznicem gadam do siebie, to sobie poćwiczę trochę;)

  • http://plecakiwalizka.wordpress.com/ Hanna Sobczuk

    Mnie motywują przede wszystkim podróże i moja praca – jestem pilotem wycieczek. Poza tym chciałabym pisać artykuły podróżnicze, a żeby wejść w ten zagraniczny świat trzeba znać języki! Angielskim posługuję się płynnie, a teraz uczę się niemieckiego i rosyjskiego i zaczynam na swoim blogu http://plecakiwalizka.wordpress.com/ cykl artykułów o tym, jak to robić samodzielnie bez kursów językowych :)

  • jadzia_dax

    Zgadzam sie z punktem 7. Do szwajcarii przyjecham z tata na wakacje. Ja perfekt angielskim poznalam Kosowara, a on po francusku. 9 miesiecy w Polsce intensywnie uczylam sie francuskiego (znajomosc struktury jezyka angielskiego bardzo pomogla). Po roku od naszego spotkania rzucilam prace, spakowalam zycie do opelka i przyjechalam zyc z nim w Szwajcarii.

    Dzis jest moim mezem, za 3 miesiace urodzi sie nam coreczka, ktora mam nadzieje bedzie mowic po polsku, francusku i albansku. Moze i ja przy niej naucze sie podstaw albanskiego. Obecnie pracuje w Szwajcarii,w moim zawodzie inzyniera, po francusku ,czasem po niemiecku (ale ten jezyk znam tylko troche ale ciagle nad nim pracuje)

    A w podstawowcw bylam z angielskiego straszna noga
    Cordialement Jadwiga Shaqiri

  • Michał Adamus

    Napisz proszę artykuł o nauce języków – sam zacząłem jakiś czas temu (mimo, że jestem już dużym chłopcem itd., w nosie mam opinie).

  • Emilia

    Ja się zastanawiam ilu języków da się uczyć jednocześnie – gdy ma się nieograniczoną ilość czasu. Wiadomo, każdy człowiek jest inny, ale chyba jest jakaś granica? A może takowej nie ma? :P

  • strawberry
  • Katarzyna Skonieczna

    Mnie osobiście książki, książki, książki!!! A poza tym miałam to szczęście, że chcąc obejrzeć Ready Steady Cook, za którym przepadałam, musiałam to robić w oryginale. Gdzie te piękne czasy?

  • Imbryk

    … bo to świetne uczucie móc na pytanie „a Ty czym się zajmujesz?” odpowiedzieć „uczę ludzi norweskiego” :D a jeszcze lepsze móc sobie z tego powodu pozwolić na spełnianie zachcianek w stylu nauka kolejnego (szalonego) języka od natywnych użytkowników, w połowie drogi między Norwegia a Islandia (farerski)
    a tak bardziej powaznie to większośc powodów wymieniłeś, podpisuję się zwłaszcza pod 1,6,7 i 8, fajnie też, że wspomniałeś to co w punkcie 4, jakoś nigdy o tym w ten sposób nie pomyślałam..

    a w ogóle to niezmiennie dziwi mnie, ze kogokolwiek trzeba do nauki języka przekonywać,, a że trzeba, to niestety wiem, sama się tym zajmuję na codzień ;)

  • Mateusz

    Odnośnie punktu 3: prowadziłem ostatnio badanie opinii studentów o praktykach i ich pierwszej pracy. Dodatkowo poprosiliśmy o komentarz drugą stronę rynku – pracodawców. Powiedzieli wprost: umiejętności twarde można szybko przekazać nowym pracownikom (szkolenia itd.), a nauka języków wymaga lat i pracodawca nie ma na to czasu, chce pracownika, który języki już zna.

  • http://about.me/bgn BGN

    Osobiście polecałbym wyjść z języka angielskiego – po prostu przyda się wszędzie i materiały do jego nauki są bardziej powszechne. To tylko moja perspektywa. Zupełnie czym innym jest uczenie się języka od niechcenia a czym innym uczyć się go z pasją. Angielskiego zaznałem już w przedszkolu i się w tym języku zakochałem, zawsze chętnię poznam nowe słówko, nową konstrukcję zdaniową, posłucham innego akcentu itp.
    Dlatego po prostu najlepiej gdy podejmujesz decyzję, że nauczysz się np. języka mandaryńskiego – zacząć od podstaw i się w nim rozsmakowywać. Zarazić się pasją do niego. Jego strukturami językowymi. Sposobem wymawiania słów. Itd ;-)

    • http://www.przedsiewez.pl/ Karol Dębkowski

      Generalnie najlepiej nie ograniczać się do jednego języka na raz. Jeśli zagłębiasz się przynajmniej w dwa (trzy) z różnych rodzin językowych i robisz to w miarę na poważnie, to naprawdę otwiera umysł. :)

      • http://about.me/bgn BGN

        Wiem, większość życia uczyłem się jednocześnie angielskiego i niemieckiego ;-)

      • Lukasz

        Spoko, ja w pracy na zmianę mówię angielskim, niemieckim i włoskim. Zabawnie się robi, jak pod koniec dnia zmęczony mieszam te trzy języki w jednym zdaniu ;)

    • Marta

      A także, wychodząc z angielskiego, ma się lepszy dostęp do materiałów do nauki innych dziwnych języków, hindi czy cośtam.
      Trochę z innej beczki:
      Raz kupiłam francuską książkę do nauki rosyjskiego. Fantastyczna zabawa! Czasami łatwiej mi było zrozumieć stronę francuską – bo znałam język już troszkę, a czasami rosyjską – przez podobieństwo do polskiego. Nie mogłam się zdecydować, którego języka uczę się w danej chwili bardziej :D Dwa naraz-mega! Polecam.

      • http://about.me/bgn BGN

        Dziewczyna powoli zaraża mnie rosyjskim, który jest jej pasją ;-) Ale jak na razie nie miałem cierpliwości zapamiętać na dłużej cyrylicy nawet.
        Dzięki za podsunięcie nietypowego pomysłu. Coś mi się przypomniało. Wczesne dzieciństwo, gdy z angielskiego umiałem bardzo mało – tam gdzie się uczyłem nie było słownika pol-eng, eng-pol tylko… eng-eng ;-) Wtedy mnie to okropnie irytowało i nie mogłem zrozumieć ‚po co do cholery mi angielska definicja słówka? Ja chcę po prostu wiedzieć jak to jest po polsku.’

        • Marta

          Zawsze myślałam, że te jednojęzyczne słowniki to już wyższa szkoła jazdy. Teraz okazuje się, że coraz częściej łatwiej mi obce słowo wyjaśnić w obcym języku niż znaleźć jego dokładny polski odpowiednik! Nie wiem teraz, czy to naturalny proces, czy moje językowe lenistwo… Gdzie się uczyłeś angielskiego? Jakieś rady, jak nie stracić ojczystego w tym całym językowym szale?

  • Poliandria

    wow ! 5 języków ? jestem pod wrażeniem… zgadzam się, to niesamowite uczucie, gdy znasz jakiś „niezwykły” język. W moim przypadku to holenderski. Kiedyś koło mnie w pociągu usiadł pan Holender i… wszyscy z otwartą buzią słuchali jak zaczynamy rozmawiać w tym języku… to było niesamowite ! Pozdrawiam :)
    http://www.projekt-kobieta.blogspot.com

    • http://www.przedsiewez.pl/ Karol Dębkowski

      O, to akurat z holenderskim jesteś o poziom wyżej ode mnie – w tym języku chyba nie znam żadnego słowa. :)

      • Magdalena Gato Negro

        Karol, czas mnie odwiedzic w Antwerpii ^^

  • Marytka

    Ojej, spojrzałam na liczbę języków, którymi władasz i zbieram szczękę z podłogi :) jak to zrobiłeś?:D masz jakiś swój sposób na naukę (oprócz oczywiście systematyczności;))?

    • http://www.przedsiewez.pl/ Karol Dębkowski

      O mamo :) Jak mi miło!

      Jeżeli chodzi o moje języki, to sytuacja bywała dość skomplikowana. Na pewno będę o tym jeszcze pisał, ale u mnie nauka była połączeniem chyba wszystkich możliwych warunków i metod, jakie są (włączając zdawanie matury z matematyki po francusku). Ale, gdyby to podsumować w jednym zdaniu: po prostu uporczywie je męczyłem przez dobrych kilka lat. I świetnie się z tym czuję :)

      • Błażej Katarzyński

        Zdawanie matematyki po francusku – to mnie rozwaliło! :) Właśnie zaczynam swoją podróż po językach. Za sobą(i przed sobą) mam już angielski, niemiecki i mały gryz francuskiego, teraz chcę dorzucić do tego włoski i zdobywać bezcenne doświadczenie z owymi językami :) Pozdrawiam!

  • Sebastian Ziach

    Ogólnie dużo podróżuje i mieszkałem po kilka miesięcy w Belgii i Holandii. Wtedy przekonałem się, że język angielski, nawet znany perfekcyjnie to zbyt mało. Szczególnie Belgowie nie chcieli ze mną rozmawiać po angielsku. Bardziej cieszyli się z tego, że chcąc porozmawiać, dukałem pojedyncze słówka w ich ojczystym języku, aniżeli po angielsku. Nauczyłem się kilkunastu zwrotów po niderlandzku (bo mieszkałem w Brugii) i całkiem inaczej miejscowi mnie traktowali. Zaczęli respektować mój upór i starania. Podpinam się pod ten temat. Warto się uczyć języków!

    • http://www.przedsiewez.pl/ Karol Dębkowski

      Też to zauważyłem. Nie dość, że masz szacunek i sympatię ludzi (którzy widzą, że się starasz – nawet nieudolnie na pierwszych etapach), to jeszcze niesamowitą przyjemność. Bo już później idzie z górki ;)

  • Boomer

    To także zajebiste wręcz uczucie, kiedy zagraniczny turysta pyta się Ciebie o drogę or sth, a Ty umiesz mu to wytłumaczyć. Takie proste, ale z miejsca czujesz się jak pan świata :)

    • http://www.przedsiewez.pl/ Karol Dębkowski

      True! A im język bardziej oryginalny, tym frajda większa :)